poniedziałek, 20 marca 2017

Padłeś? Powstań! Kawa marcepanowa.

Kawa. Lubię kawę. W ładnym kubku. Lubię. Jeszcze bardziej. Koniec.

Hahahaha! Nie no, żartowałam. Widać kawa rozbudziła moje suche poczucie humoru ;) Zbliża się wiosna i choć jeszcze nie przyszła, to ja już czuję moją zbliżającą się wiosenną zombiakowatość. Jakoś o tej porze roku mam ochotę tylko spać. Większość wtedy cieszy się, że słońce, że cieplej, że roślinki, a ja sobie kojarzę ten czas z wieczną walką z opadającymi powiekami. No i z tym, że słońce, że cieplej i że roślinki. Przerzuciłam się zatem z mojego ukochanego cappuccino na coś z większym kopem. Na kawę po prostu. Przeszłam się do sklepu z herbatami i tam wypatrzyłam kawę marcepanową. Pani na miejscu zmieliła mi ziarna i po drodze do domu upajałam się ich aromatem. W smaku może niczego nie urywa, ale jakoś codziennie nie mogę obejść się bez rytualnego kubeczka. Jeśli chodzi o moc jej działania, to na mnie nie robi wrażenia i nie wyrastają mi po niej skrzydła. Ale już np. mój brat chyba poczuł kofeinę. Zrobiliśmy sobie po kubeczku zaraz po zakupie. Wypiliśmy. Brat się pyta czy coś czuję, bo on nie, a za 15 minut wycierał ściereczką kurze z szafek, co było na prawdę dziwnym widokiem...
W różowym kubku jest ta marcepanowa, w zielonym Prima z supermarketu. Nie wiem dlaczego ta druga zostawiła  osad z fusów na brzegach. Nic nie upijałam, tak dla jasności, a jedynie przeniosłam napary z kuchni do pokoju. Do zdjęcia wykorzystałam serduszko, które było dołączane do ulotki Stowarzyszenia Na Rzecz Osób Niepełnosprawnych "POKÓJ", jaką dostałam z centrum handlowym.


A na łyżeczce poniżej trochę kupy..... Nie, nie, to również kawa. Fusy po kawie można różniście wykorzystać. Najpierw niczym Redbull dodają nam skrzydeł, a potem można sobie zrobić fajny peeling. Peeling, który nie tylko ściera martwy naskórek i wygładza, ale także nadaje ładny koloryt naszej skórze i podobno działa antycellulitowo. Poza tym zostawia na ciele warstewkę swych naturalnych olejów.  I jest to wyczuwalne - ja po takim zabiegu już nie balsamuję nóg.


Zdjęcia robiłam na tle czerwonego kwiatka co by podkreślić, że skóra po zabiegu staje się delikatna i gładka niczym płatki róży. A przynajmniej tak by się chciało :P Niech kofeinowa moc będzie z Wami!
P.S. Mam nadzieję, że nikt się nie obraził za ten mały żarcik w poście ;)



4 komentarze:

  1. Z chęcią spróbowałabym tą kawę, ten marcepan mnie przekonuje :D no i świetny pomysł na wykorzystanie fusów takie 2w1 nie tylko dla umysłu, ale i dla ciała :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Też bym spróbowała, choć jakiej bym kawy nie piła, zawsze jestem wierna najwyzklejszej sypanej :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Choć ciężko mi dogodzić w kwestii kawy i piję ją bardzo rzadko to zdjęcia piękne, na prawdę! :D

    OdpowiedzUsuń

Zostaw swój komentarz :)