niedziela, 12 marca 2017

O piesku, który był rozczarowany swym wizerunkiem.


Niedawno byłam z akwarelowymi kredkami w tematyce bajkowej. Jednak ja, jak to ja i nie dało by mi spokoju, gdybym nie wzięła się za coś trudniejszego. Musiałam więc sprawdzić się w czymś bardziej realistycznym. Stwierdziłam, że portret psa będzie na początek w sam raz. Aby był idealny dla mnie, bohater powinien być dodatkowo smutny albo stary albo i to i to. Albo mega wściekle i niebanalnie radosny. Zawsze chodzi mi o to aby nie był to nudny rysunek lub do mdłości przesłodzony. Chociaż nie znaczy to, że nie zdarza mi się takiego popełnić, umyślnie czy nie. Jednak ciągnie mnie jakoś  w stronę mroku :P 
Z rysunku zadowolona jestem średnio. Na pewno nie jest on tak realny jak to sobie na początku założyłam. Przy tle zadział się niezły jazz, bo już myślałam, że tym tłem zrąbię cały rysunek. Miał tam widnieć nieostry padający śnieg, ale że odechciało mi się w trakcie dłubania przy nim i nie miałam białego żelopisu, który ułatwiłby pracę, to stworzyłam coś po swojemu. Wzorowałam się na pewnym zdjęciu z Internetu. Poniżej etapy rysowania.


Tutaj jest to w zasadzie szkic z delikatnym pociągnięciem koloru. Trochę czasu zastanawiałam się jak narysować sierść. I ostatecznie najpierw zrobiłam do niej jednolity podkład kolorystyczny.



Na zrobionym podkładzie rysowałam pojedyncze frędzle i kępki sierści.


Przyszedł czas na tło, do którego mam ambiwalentne odczucia.


 Następnie tło, tak jak przy poprzednich rysunkach, rozwodniłam mokrym pędzelkiem


Potem pędzlem przeciągnęłam jeszcze po samym psie i kiedy obrazek wysechł dołożyłam barw suchą kredką tam, gdzie uważałam to za korzystne.


No jak tak patrzę na wynik końcowy i porównuję z oryginałem, to mój twór wygląda jak rysunek dziecka z podstawówki. I coraz mniej mi się podoba. Biedny piesek... No cóż, mam motywację by się rozwijać dalej. Może kiedyś poprawię tę pracę, bo tak sobie  teraz myślę, że można by było dodać więcej szczegółów.
Ogólnie miałam zamiar podlinkować zdjęcie, z którego rysowałam, ale jeśli nikt nie będzie tego ciekawy, to nie będę tego robić. Widać jak podczas pisania posta maleje mój entuzjazm co do efektu końcowego. A pisałam zaraz po skończeniu rysunku.  Na sam koniec tworzenia przestałam patrzeć na zdjęcie i może tu tkwił mój błąd. Zaczęłam od poziomu "łał! skończyłam pracę!", a gdy porównałam sobie te dwie rzeczy doznałam efektu "pffffffffffffffffffffffffffffff fff ff f....". No ale dzieje się i tak. Może post będzie pocieszający dla osób, którym ostatnio coś nie wyszło tak, jak sobie to zamierzyły. Pozdrawiam!

5 komentarzy:

  1. Mnie tam się podoba! :D Fajnie piesek wyszedł.

    OdpowiedzUsuń
  2. Twór dziecka? Bardzo ładnie Ci to wyszło, ja bym nawet tła nie potrafiła narysować;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja jedyne, co umiem narysować to człowieka - patyczaka chylę czoła:)

    OdpowiedzUsuń

Zostaw swój komentarz :)