sobota, 4 lutego 2017

Na Walentynki napijmy się herbatki

Pewnie większość wolałaby na tę okazję czerrrwone wino (no np. ja), ale nie zawsze każdy może sobie pozwolić na alkoholizację. Dlatego ode mnie dla Was bezalkoholowa wersja Walentynek.





To już moja kolejna kulka herbaty kwitnącej. (Poprzednia jest tutaj: Herbata z kwiata). Tym razem jest to biała herbata Zmierzch Orientu, skrywająca w sobie kwiat szarłatu i jaśminu. Pomyślałam, że może się fajnie wpisać w klimat walentynkowy, a te już za 10 dni! Wygląda w dzbanku bardzo efektownie, a sam proces rozwijania się kulki to miłe dla oka widowisko. Można więc spokojnie uczynić dzbanek jednym z głównych atrakcji romantycznego stołu, dorzucić parę zakochańczych pierdółek (kwiatki, serduszka itp), no i coś na ząb (wszak nie samą miłością i herbatą człowiek żyje). I ju! Poniżej możecie zobaczyć jak to wygląda. 



W trakcie kręcenia filmiku "chciałam dostać zawału", gdy zobaczyłam, że pamięć w aparacie mi się skończyła. Musiałam szybko wyjąć kartę, przerzucić wszystko na kompa i z powrotem ustawić aparat na statywie. Przez to wszystko straciłam środkowy moment rozwijania się kwiatowej kompozycji... Ledwo to przeżyłam, bo bardzo się starałam aby wszystko było na tip top (baterie np. sprawdziłam :P ). Jednak aby tradycji stało się zadość, musiałam o czymś zapomnieć. Uratowała mnie myśl, że mam jeszcze inną kuleczkę do zrobienia następnym razem. 
A więc do następnego! Pijta herbata.... rata tata! 


2 komentarze:

  1. Jak to możliwe, że jestem herbaciarą i o tym nie wiedziałam?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również dowiedziałam się dopiero dzięki mojemu bratu ;)

      Usuń

Zostaw swój komentarz :)