czwartek, 26 stycznia 2017

O tym co robi nauczyciel, kiedy nic nie musi

Dzisiaj będzie o tym, co nauczycielowi przychodzi do głowy w ferie. Wiadomo, że jest to taki czas, kiedy możemy zająć się czymś innym niż tylko szeroko pojętym nauczaniem (dwa tygodnie, których  nam większość z uporem zazdrości ;) ). To samo dotyczy uczniów, tyle że w miejsce "nauczaniem" wstawiamy "naumiewaniem". Choć chyba się trochę rozmarzyłam- wszak niejeden uczeń robi wszystko, żeby tylko się nie uczyć i nie potrzebuje do tego ferii, prawda? (A to mendy!). W każdym razie chodziło mi o to, że post jest nie tylko dla belfrów, ale dla każdego, kto poza swoim życiem zawodowym lub szkolnym wyłuska chwilę na swoje "głupotki".  Ale do tematu: kiedy weszłam do pokoju w piątkowe popołudnie, oficjalnie mając już ferie, zaczęłam się rozglądać, co też mogłabym fajnego w końcu zrobić i mój wzrok padł na kredki. Myślę sobie: no najwyższy czas by je w końcu przetestować, zanim całkiem zatoną w kurzu! Potem przyszła pora na wybór tematu rysunku i przypomniały mi się... Muminki :P. Szukałam dość lekkiego zadania, bo kredki to mój debiut. Ostatni raz trzymałam je w ręce chyba kiedy sama chodziłam do gimnazjum. Dżizas! Potem uwieczniłam niektóre etapy powstawania obrazka.

Szkic wykonałam ołówkiem B, który wydał mi się wystarczająco miękki aby się łatwo ścierać i dostatecznie twardy aby się nie rozmazywał przy przypadkowym dotknięciu ręką.
Do wlania życia w obrazek użyłam kredek akwarelowych z KOH-I-NOOR:  MONDELUZ 24. Przy rysowaniu okazało się, że przydałoby mi się więcej kolorów, ale w miarę łatwo pokonałam ten problem po prostu je ze sobą mieszając.