środa, 27 lipca 2016

Wyspa Sobieszewska


Ów widoczek pochodzi z Wyspy Sobieszewskiej, niedaleko ujścia Wisły do morza. Tak, właśnie stamtąd niedawno wróciłam. Chciałabym podzielić się tutaj z Wami migawkami z wyprawy. No to jedziemy!

Każdy dzień trzeba dobrze zacząć, zatem... napijmy się herbaty! Najlepiej od razu cały słoik. A co tam! Organizm należy przecież dobrze nawadniać. Czy widzicie ten blask bijący ze środka? To jej magiczna moc :P
A tak serio to lubiłam sobie po prostu zrobić rano zapas herbaty.
P.S Kanapki też są z rana bardzo ważne :P
Tuż po śniadaniu pierwszego dnia, zorientowałam się, że nie zabrałam ze sobą, uwaga, uwaga.... góry od kostiumu kąpielowego! Tak, to jest zdecydowanie ta rzecz, której można zapomnieć spakować nad morze.

Napici i najedzeni wychodzimy kierując się, wiadomo, nad wodę. Droga wiedzie przez las. Kto by pomyślał, że można przyjechać nad morze aby chodzić. A można! (Nie no, zdaję sobie sprawę, że oprócz fanów smażingu i plażingu są również fani nordic- walkingu). Na dowód, proszę bardzo, leśne znaki:



Gdy dosyć mamy chodzenia, wychodzimy na plażę tędy:



Albo tędy...:


A tam możemy spotkać:






Albo znaleźć...






Każdy kto widział to zdjęcie, doradzał mi abym obcięła zieloniastą część. Mimo, że faktycznie przyciąga uwagę na pierwszy plan zamiast na zamyśloną mewę, to jakoś nie chciałam. A co tam, nie będę zabierać czytelnikowi okazji do zobaczenia tego czegoś, co przypomina mi wyciągniętą taśmę z kasety magnetofonowej.

Traktorem po plaży: 

Podczas jednego z plażowych spacerów przyplątał się on. Zapewne się zgubił. Nazwałam go Pompon na potrzebę jednospacerowej relacji :P , gdyż gdy biegł pełną parą, wyglądał jak rozwiany pompon cheerleaderki.





Wędrując tak w kierunku ujścia Wisły, trafiamy na rezerwat przyrody oznaczony w ten sposób:




Wyjaśnię teraz zagadkę dlaczego niektóre zdjęcia są czarno białe. Otóż nie był to wcale żaden zamysł artystyczny. Nie, nie. Po prostu robiłam zdjęcia smartfonem, a na plaży świeciło ostre słońce i przez przypadek włączyłam tę opcję. Oczywiście nic nie skumałam, dopóki nie obejrzałam zdjęć w pomieszczeniu, bo... słońce.

Jest środek sezonu wakacyjnego, więc może ktoś odwiedzi jeszcze opisane miejsce? A może ktoś z Was już tam postawił swą stopę? Na zachętę powiem jeszcze, że jest to jedno z niewielu miejsc na Wybrzeżu, gdzie można nazbierać sporo bursztynu. Ja kiedyś przywoziłam stamtąd całe słoiki, teraz już znudziło mi się zbieranie ;)

6 komentarzy:

  1. Zazdroszczę pięknego krajobrazu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Rok temu też byłem nad morzem I do mnie również przypałętał się pies. Problem w tym, że przychodził od tamtej pory do nas co wieczór na grilla I zżerał nam kolacje :D Mam nadzieję, że wakacje się udały ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytałam kiełbasę zamiast kolację... Chyba jestem głodna ;)

      Usuń
  3. To piękne miejsce i... mało uczęszczane! Na tej plaży można prawdziwie wypocząć ;-)

    Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń

Zostaw swój komentarz :)